Zagadnienie 6 z 9
W trakcie

Sytuacja konfliktowa – jak sobie z nią poradzić?

Przeczytaj relację swojej koleżanki – mediatorki opisującej konflikt, który trafił do Szkolnego Klubu Mediatora (dane osób zostały zmienione).

Są ludzie, którzy dzięki temu, że ciągle gadają na innych, utrzymują się przy życiu. Właśnie tak wyglądała sytuacja w mojej klasie, kiedy przyjęto nowego chłopaka. Był cichy, nikomu nie wadził, wyglądał raczej niepozornie, lecz społeczność klasy wybrała go na ofiarę.

Zaczęło się od docinków. Nie przejmowałam się tym zbytnio. Jednak konflikt narastał. Nie odpowiadało im widocznie, że do klasy, która wręcz cieszyła wychowawcę, przydzielili nowego intruza. Chłopak, co było po nim widać, bał się klasy. W klasie mówiło się po cichu, że rozmowa z nowym będzie zdradą.

Wzmagało to we mnie bunt, ale obawiałam się reakcji znajomych.

Pamiętam sytuację na lekcji biologii, kiedy usłyszałam: „Paweł, proszę….” – głos nauczyciela przerwał pełną napięcia ciszę – dziś właśnie miał nastąpić sądny dzień odpytywania z samodzielnego zadania. Nikt nie wstał. Przez głowę przeleciała mi myśl, że przecież nie mamy w klasie żadnego Pawła. W tym momencie rozległo się tarcie przesuwanego po podłodze krzesła.  O rety to NOWY. 

Paweł patrząc w ziemię, zbliżał się do tablicy.
– Dobrze… – ciągnął nauczyciel – więc powiedz mi chłopcze, królestwo zwierząt… Spokojnie, poradzisz sobie.

Ale nowy tylko rozglądał się, szukając pomocy. Nikt nawet nie drgnął, jedni wbili wzrok w ławkę, inni udawali, że chłopaka nie ma. Paweł zorientował się w mig, że jest zdany wyłącznie na siebie. Widać było, że się mobilizuje, hardo uniósł głowę i powiedział: 

– Królestwo zwierząt to są parzydełkowce, płazińce i omdleńce.

– Ty sam jesteś „omdleniec”! – krzyknął Wojtek. – To się nazywa obleńce.

Klasa rżała. A chłopak zrezygnowany czerwony ze wstydu wracał do ławki. Nie dostał szansy poprawy nieusprawiedliwionej pomyłki. Zastanawiałam się, co zrobić…

Czy znasz podobne sytuacje ze swojego szkolnego życia? Jak sobie z nimi radzisz?